Siedziba RomeoBriar mieści się w małej miejscowości Taggia, we włoskiej części Lazurowego Wybrzeża, niedaleko Monte Carlo.
A dla tych, co nie wiedzą, zajmuje się wydobyciem i cięciem bulw korzenia wrzośca, tworząc surowiec do wykonania głowek fajkowych.
Adres strony firmowej: www.romeobriar.com
Spotkawszy się w hotelu o wdzięcznej nazwie Florida, następnego dnia (sobota) po śniadaniu ruszyliśmy (Zbyszek, Marek, Aleksiej, Liew i ja) do domu-pracowni Mimmo.
Oczywiście, prezenty, prezenty... Wręczyłem Mimmo zdjęcie upamiętniające otrzymanie tytułu "Przyjaciela Polskich Fajczarzy" w Chicago. Zbyszek i Marek wręczyli poprzedniego dnia własnoręcznie wykonaną deskę z wyrzeźbioną fajką i napisem 100 lat dla firmy. Karen dostała ode mnie jeszcze grafikę ze swoją podobizną, a Filippo pozytywkę ze słodkościami.
Karen i rodzina Mimmo "biegali" z przygotowanymi dla gości smakołykami.
Mimmo, pracownik firmy i Zyszek stoją przy desce Zbyszka. Deska zagra w ciągu tych dwu dni jeszcze kilka ról.
Mimmo i jego goście przy wrzoścu.
Zbyszek z Filippo, Fortunatą i jej córką.
Po południu pojechaliśmy w góry aby wykopać trochę wrzośca i zobaczyć w jakich warunkach rośnie.
Po odcięciu gałęzi i starannym wykopaniu bulwy odcina się niepotrzebne kawałki.
Zbyszek zabiera się do wykopania swojej bulwy.
A tak wyglądają liście wrzośca. Rośnie go dużo na zboczach. Wygląda jak małe drzewo. Po lekkim odsłonięciu bulwy przyglądamy się jej oceniając czy już nadaje się do wykopania, czy jeszcze parę lat musi porosnąć.
W takim środowisku rośnie wrzosiec.
Wieczorem pojechaliśmy na kolację do restauracji "Il Ponte" w miejscowości Badalucco. Obok restauracji widać pierwszy warsztat Filippo, kiedy zaczynał ciąć wrzosiec w latach 60-tych.
Potem firma wyprowadziła się do Taggi, gdyż pracownicy pochodzący z Calabrii skarżyli się na panujący chłód.
Żebyśmy się nie zgubili, otrzymaliśmy papierowe czapki, stosowane w trakcie cięcia wrzośca. Zbyszek, Marek i Manduela.
Za co ten całus, nie powiem ;)
Mistrz fajkarski z Japonii - TSUGE ubrał się w tradycyjne kimono.
Mimmo i Juan Pablo opowiedzieli gościom historię firmy stojąc przed jej pierwszym budynkiem.
Wykonaliśmy sobie wspólne zdjęcie na 2000-letnim moście.
A następnie udaliśmy się na kolację. Goście przybyli z całego świata fajkarsko-fajczarskiego. Między innymi Polacy: Zbyszek Bednarczyk i Robert Gruszczyński. Byli też: Agnieszka i Daniel Schneider, Pierre Muller, wspomniany TSUGE, Luigi Viprati, Baldo Baldi, Giggi, Cavicci, Alieksiej i Liew i wielu, wielu innych.
Mimmo z Tatą i Mamą.
Potrawy były wyborne. Jak to w kuchni włoskiej, mnóstwo małych dań.
Tata Filippo otrzymał książkę z historią firmy - specjalny egzemplarz wydrukowany cyfrowo.
a Mama i Żona, po bukiecie kwiatów.
Następnego dnia (w niedzielę) zaczęliśmy od śniadania w ogrodzie.
Następnie obejrzeliśmy cały proces składowania, a potem cięcia wrzośca na klocki. Bulwy na początku składuje się w piwnicy aby trochę przeschły. Następnie gotuje się je, aby pozbyć się drobnoustrojów i grzybów. I znów suszy.
Następnie bulwa jest cięta na kawałki nadające się do wyrobu główek fajki. Do cięcia trzeba mieć sporo doświadczenia. Tak jak przy ocenie kamieni szlachetnych, trzeba wiedzieć jaka może być struktura drewna aby przy pocięciu wydobyć piękno usłojenia drewna.
Filippo tłumaczył mi system oznakowania worków z klockami.
Po pocięciu na klocki zostaje bardzo dużo odpadów, którymi pali się np. w kominku.
Następnie lunch.
Zdjęcie rodzinne.
W piwnicy odbyła się licytacja klocków wrzośca. Ceny sięgały 200 Euro za klocek.
Zbyszek także wylicytował jeden z klocków.
Filippo otrzymał kolejne podziękowania od wdzięcznych fajkarzy.
A potem były lody w stylu włoskim, serwowane przez Karen.
Zbyszek nieźle sobie radził w angielskim. Tu w rozmowie z Pierrem Mullerem.
Wieczorem udaliśmy się nad brzeg morza na kolację.
Restauracja plażowa Magama.
I kolejne kwiatki dla Karen.
Zabawa się powoli rozkręcała...
Piłkarzyki to było to, przynajmniej dla Zbyszka.
Plakieta "1000 lat..." Zbyszka robiła furorę. Każdy chciał mieć z nią zdjęcie.
Ostatni goście opuszczali restaurację plażową ok 2 nad ranem w szampańskich humorach.
To był na prawdę wspaniale spędzony czas. Poznaliśmy wiele istotnych informacji o wrzoścu. Spotkaliśmy wielu znajomych, z którymi rzadko udaje nam się spotkać więcej niż raz w roku.
Ogromne podziękowania należą się Karen i Mimmo, którzy perfekcyjnie przygotowali obchody firmy, zrobili wielką niespodziankę Filippo – założycielowi RomeoBriar, a i nam przynieśli wiele radości.
|